Pióro
Tak często zastanawiałem się czy pióro może żyć bez ptaka ale teraz już znam prawdę.Skowronek frunął wesoło ćwierkając, słońce świeciło i ogrzewało jego drobne ciałko i każde z jego piórek, mnie też. Ten dzień miał być taki sam jak zawsze, skowronek usiadł na parapecie ciężko chorej dziewczynki dla której śpiew skowronka był jedynym promieniem ciepła przebijającego się do jej smutnego serca. Dzisiaj dziewczynka spojrzała na słowika i usiadła na łóżku które mieściło się przy oknie spojrzał na słowika i zapytała -Czy zostaniesz moim przyjacielem? słowik zaczął śpiewać tak jakby chciał odpowiedzieć na pytanie dziewczynki która postawiła klatkę na parapecie i zapytała -To tak czy nie? słowik wskoczył do klatki i teraz każdy dzień był inny.Dziewczynka co dnia ostatnimi siłami przynosiła mu jedzenie i picie lecz nawet słowik wiedział że nic nie jest wieczne a chwile są tak bardzo ulotne. Pewnego dnia kiedy słowik tak jak zawsze zaczął śpiewać o poranku dziewczynka nie obudziła się a jej blade ciało leżało bez ruchu, odeszła chociaż walczyła do końca nie było już jej tutaj zostało tylko ciało a słowik poczuł że i on stracił najważniejszą cząstkę siebie. Tydzień później odbył się pogrzeb dziewczynki a słowik odszedł na zawsze a ja razem z nim i chociaż nie mogłem poczuć ciepła słońca i wiatru ponieważ słowik był tak długo w klatce to i tak moje życie było piękne bo byłem częścią istoty która kochała i była kochana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz